Steve Angello – Niesamowity wywiad cz. 3

6 Sie 2015

steve-angello-niesamowity-wywiad-cz-3-artykuł

Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Tak samo kończy się ta mini seria w której mogliśmy poznać sekrety i historie z życia Steve Angello. Pierwsza i druga część, to niezwykła opowieść o życiu i twórczości tego szwedzkiego producenta. W trzeciej i ostatniej części omawiane są tematy m.in związane z rodziną, używkami takimi jak alkohol czy narkotyki oraz tatuaże, które posiada Anegllo. Szczególnie interesująca jest kwestia używek w świecie DJ-ów oraz tego jakie podejście do alkoholu ma Steve. Z jednej strony jest to fascynujące środowisko, ale z drugiej pełne pułapek.

Redaktor: Jak często widujesz się z rodziną?

Steve Angello: Tego lata wszystko fajnie się ułożyło. Widywałem ich pięć dni w tygodniu. Gdy wyruszam w dalszą podróż, jak na przykład trasa koncertowa w Brazylii, to zabieram ich ze sobą. Jeśli wybieram się do Australii, lecą ze mną itd. Widzę ich znacznie częściej niż kiedyś. Szczerze mówiąc, każda podróż staje się coraz trudniejsza… To już tak nie bawi. Bardzo tęsknię za moimi dziećmi. Pewnego razu, kiedy leciałem samolotem i słuchałem Jose Gonzalez… Przeglądałem zdjęcia na telefonie. Prawie się popłakałem kiedy zobaczyłem fotki dzieci. Z każdym dniem staje się to dla mnie coraz trudniejsze, szczególnie teraz kiedy są na tyle duże, że można z nimi złapać kontakt. Zwykle mówią „Nie! Znowu gdzieś lecisz tato?!”… Wtedy stoję tam i myślę… „Kurde, jak długa jest ta podróż?”, chcę spędzać z nimi więcej czasu. Muszę być odpowiedzialny jako ojciec. Nie chcę być tym typem ojca, który pyta 10-cio letnie dziecko w której jest klasie… Chcę być przy nich. Wiem jak dużo znaczy ojciec dla dziecka, zwłaszcza po tym jak bardzo szybko straciłem swojego.

Redaktor: Czy spotykasz wiele osób, którym zależy tylko na Twoich pieniądzach?

Steve Angello: Masz na myśli kobiety?

Redaktor: Nie, ogólnie ludzi.

Steve Angello: Bardzo dużo. Chodzi o to, że spotykasz wielu ludzi dla których jesteś interesujący jako artysta. Będą Ci dużo pochlebiać, będą chcieli zostać Twoimi przyjaciółmi. Cały czas kogoś poznaję. Większość jest dla mnie miła, bo jestem kim jestem. Są też ludzie, których znasz od lat, z którymi masz świetny kontakt, aż nagle w pewnym momencie zmieniają się i proszę Cię o dziwne rzeczy. Oprócz tego są osoby, które dzwonią do Ciebie dwa razy w roku, z prośbą o bilety na taki czy inny festiwal. Myślę, że muszę jakoś z tym żyć. Jeśli poznałbym jakiegoś piłkarza, to nie dzwoniłbym do niego z prośbą o bilety na mecz. Nie jestem taką osobą. Niestety jest jak jest i zwykle pomagam ludziom, bo nic mnie to nie kosztuje.

Jestem gościem, który twardo stąpa po ziemii. Nadal mam wielu przyjaciół, których znam całe życie. Oczywiście w trakcie życia tracisz część z nich. Dorastasz niezależnie od nich. Mamy totalnie inaczej zorganizowane życie. Cały czas jestem w ruchu. Nagle okazuje się, że nie rozmawiałeś z daną osobą od kilku miesięcy. Miesiące przeradzają się w lata i już. Ale utrzymuję kontakt ze znajomymi z dzieciństwa i nadal cieszą mnie spotkania z nimi. Nie mam więcej „nowych przyjaciół”. Mam zamknięty krąg znajomych i nie czuję potrzeby, żeby go powiększać. Moja mama mawiała kiedyś „Nigdy nie będziesz miał więcej przyjaciół niż palców u dłoni”. Kiedy o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że im starszy jest człowiek, tym większego znaczenia nabiera rodzina.

Steve Angello: Tak jak mówiłem, nigdy nie ciągnęło mnie do alkoholu, gdy byłem dzieckiem. Nie wychodziłem na piwo czy kieliszek wina. Jeśli kiedykolwiek bym pił, to do upadłego. To był dla mnie jedyny cel picia. Ale tak jak mówiłem, nigdy mnie to nie pociągało. Wszystko się zaczęło po bardzo długiej trasie koncertowej, która trwała 10 lat… 1600 występów, bez chwili wytchnienia. Miałem podejście na zasadzie „Ok! Wypijmy trzy shoty żeby wczuć się w klimat.”. To była głupota, tym bardziej, że znacznie bardziej lubię występy na których jestem trzeźwy niż te na których jestem pijany. Czasami miałem ochotę żeby wypić i zobaczyć co się stanie, ale zwykle tego nie robiłem, bo widziałem moich znajomych, którzy pili do upadłego i „zdychali” następnego dnia. Po występie budzę się koło 5 rano i jestem gotowy do pracy. Często kiedy grałem na zachodnim wybrzeżu USA, imprezy kończyły się kiedy Szwecja i reszta Europy właśnie się budziła. Z tego powodu zaraz po występie miałem konferencje przez Internet. Nigdy nie byłem tak efektywny jak w ciągu ostatniego roku. Alkohol, to zło.

Redaktor: W świecie DJ-ów krąży wiele narkotyków. Miało to na Ciebie jakiś wpływ?

Steve Angello: Oczywiście, że miałem z tym kontakt. Próbowałem różnych rzeczy tylko po to żeby zobaczyć jak to jest, ale jest tyle innych, ciekawszych rzeczy, które można robić. Bardzo długo ostro imprezowaliśmy, ale już tego nie robię. Nie jest fajne tak się bawić i pracować następnego dnia. To jest to czego ludzie nie rozumieją! Moja praca jest bardzo intensywna! Chodzi o to, że mogę odbyć 21 występów w 21 dni. Jak można tego dokonać jeśli ciągle się imprezuje? Mam znajomych, którzy nie mogą tego zrozumieć. Spotykamy się na jakiejś evencie w europejskiej stolicy i od razu zaczynają pić. Mówią do mnie „No dawaj! Zabawmy się!” i zawsze muszę odmawiać. Część z nich źle to rozumie, ale pomyśl, mam 250 występów rocznie. Dla niektórych jest to powód, żeby mnie nie odwiedzać, ale taką decyzję podjąłem. Nie chcę mieć alkoholu w swoim życiu i jeszcze nigdy nie byłem tak produktywny i kreatywny jak teraz.

Redaktor: Czy jesteś alkoholikiem?

Steve Angello: Nie. Słyszałem, że jest się alkoholikiem jeśli jesteś pijany więcej niż 60 razy w roku. Miałem w swoim życiu okres w którym piłem przez 200 dni w roku. To czyni ze mnie ultra-alkoholika, tak? Tak jak mówiłem, nie lubię picia i nie czuję, że jest to coś co chcę robić. Widziałem pewne miejsca. Kiedy nie było ze mną dobrze, udałem się do doktora. Przestraszył mnie nie na żarty. W skrócie powiedział mi, że jeśli nie przestanę pić, to będę martwy w przeciągu 5 lat. W tamtym okresie mogłem wypić co najmniej butelkę Teuquili czy Jagera przy okazji każdego występu. Wyobraź to sobie. Powiedzmy, że wypijałem dwie butelki podczas każdego występu, to jest około 400 butelek rocznie. To obrzydliwe!

Redaktor: Chcesz powiedzieć, że nie pamiętasz wielu z tych występów?

Steve Angello: Nie pamiętam pewnych momentów. Pamiętam wielkie imprezy na których nie piłem aż tak dużo. Teraz pamiętam wszystko. Mogę grać i pogadać z gościem od oświetlenia, że coś nie działało jak należy, co można zmienić itd. Teraz mogę to robić, bo jestem najtrzeźwiejszym członkiem eventu. Jako artysta musisz dawać z siebie wszystko! Wyobraź sobie jakąkolwiek inną gwiazdę, która wychodzi na scenę totalnie pijana! Na przykład Justin Bieber może spóźnić się na występ, bo jest rozpieszczonym bachorem, ale nigdy nie zobaczysz go pijanego. Muzyka taneczna, jako kultura, zwykła być undergroundowa przez co wiąże się z nią wiele narkotyków. Gdy ruch zacznie się rozrastać, to trzeba się tym zająć. Jesteśmy tu, aby inspirować kolejne pokolenia i jak by to wyglądało, gdybyśmy mieli tysiące DJ-ów, którzy latają dookoła świata totalnie naćpani? Jaki przykład byśmy dawali? Trzeba z tym skończyć!

Redaktor: Jak bardzo dbasz o swój image?

Steve Angello: Wcale. Jestem kim jestem. Robię co chcę i nikt mi nie mówi co mam powinienem, a co nie. Oczywiście, to co nazywamy image, to tak naprawdę sposób w jaki postrzegają Cię inni ludzie. Łatwo jest mieć dobrą opinię o ludziach, których się nie zna. Nie dzielę się swoim prywatnym życiem, oprócz fotek, które zamieszczam na Instagramie. Jeśli lubię szybki samochód, kupuję go bo go chcę, a nie dlatego żeby fajnie wyglądać. Nie chcę mieć Bugatti tylko po to żeby mieć Bugatti. Chciałbym go mieć ze względu na silnik, cylindry itd. To jest prawdziwe zainteresowanie. Gdybym chciał, mógłbym mieć większy dom, ale kupiłem taki jaki mi się podoba. Nie wiem i nie dbam o to jak postrzegają mnie inni ludzie, bo jestem kim jestem. Zmieniam się i rozwijam jak każdy inny człowiek. Nie dbam o to co mówią ludzie. Gdybym zapragnął sprzedać wszystko co mam i chciał jeździć na starym motocyklu, to bym to zrobił, bez względu na to co powiedzą inni. Po prostu chcę robić muzykę.

Redaktor: Czy żałujesz któregoś ze swoich tatuaży?

Steve Angello: Tak, albo nie, nie bardzo. Nie żałuję tego, ale mam jeden tatuaż, który nie jest skończony. Człowiek, który zaczął go robić nagle zniknął. Po jakimś czasie go odnalazłem, ale nie miał czasu żeby go dokończyć, a później ja nie miałem czasu żeby się z nim znów spotkać… Przez ponad dwa lata miałem w połowie ukończony tatuaż na ramieniu. Do bani! Jest też kilka innych, które nie są ukończone, ale to nie jest problem. Nie żałuję żadnego tatuażu, ale czasem czuję, że powinienem umieścić je w innym miejscu. Mam na klatce skorpiona, którego zrobiłem gdy miałem 14 lat i po tylu latach ciężko go dostrzec. Akurat ten powinienem zrobić gdzieś indziej.

Redaktor: Swedish House Mafia promowała wiele marek takich jak Absolut Vodka czy Volvo. Dlaczego?

Steve Angello: Uznałem to za fajne. Chodzi o to, że to są szwedzkie marki. Współpracowaliśmy z H&M, Absolut Vodka i Volvo. Zabrakło tylko IKEA. Promocja szwedzkich marek, to fajna sprawa. Szło to łeb w łeb z tym co sami robiliśmy. To był wspaniały projekt. Byliśmy w to bardzo zaangażowani. W dzisiejszych czasach ciężko znaleźć tego typu inicjatywy. Dostaję propozycje od wielu znanych marek, ostatni był Philips… Ale nie potrafię się z tym jakoś zidentyfikować. To nie dla mnie. Nie potrzebuję pieniędzy więc jeśli czegoś nie chcę, to nie robię.

Redaktor: Mówiłeś, że jesteś przeciwko piciu, a mimo to promowałeś Absolut Vodka?

Steve Angello: Nie, nie zrozum mnie źle. Sam zainwestowałem w markę Absolut. Jako osoba publiczna masz pewne obowiązki. Nie możesz występować po pijaku, musisz dawać przykład. Nie uważam, że ludzie nie powinni pić. Ja nie piję, ale to moja decyzja. Nadal mogę lubić ten produkt. Nie piję wody sodowej, albo napojów energetycznych jak Red Bull, ale nie jest to powód dla którego nie miałbym z nimi współpracować.

Redaktor: Na kogo głosujesz jeśli chodzi o politykę w Szwecji?

Steve Angello: Nigdy nie głosowałem. Od kiedy nie mieszkam w Szwecji, nie orientuję się w tamtejszej polityce.

Redaktor: Czy popierasz feministki?

Steve Angello: Jestem za równością.

Redaktor: Czy to nie to samo?

Steve Angello: Feminizm brzmi dosyć skrajnie, czyż nie?

Redaktor: Nie zgadzam się tutaj z Tobą, ale rozumiem, że jest to dosyć kontrowersyjne dla mężczyzny aby nazywać siebie zwolennikiem feminizmu. Szczególnie w USA.

Steve Angello: W stanach mężczyźni mówią, że wierzą w prawa kobiet, a one nazywają same siebie feministkami.

Redaktor: Jakiej słuchasz muzyki?

Steve Angello: José Gonzales, Jönsi, Sigur Ros, Coldplay, Röyksopp, Mike Snow, The Hives Robyn. Słucham dużo różnorodnej muzyki. Również Sinatry.

Redaktor: Ile bierzesz za występ?

Steve Angello: Pomiędzy 55 000$ a 300 000$. Ale na Twoich urodzinach zagram za darmo. Wiem, że będzie tam darmowy alkohol, prawda?

Redaktor: Jakiej  rady udzieliłbyś innym ludziom?

Steve Angello: Idźcie do szkoły!

Koniec części trzeciej.

Część 1 | Część 2

O autorze

Avatar autora
Tomasz Bagiński administrator

Miłośnik muzyki elektronicznej, który dzieli się swoją pasją z innymi ludźmi. Pomysłodawca, założyciel oraz właściciel marki Essential Music.