Tom Swoon: „To miłe uczucie motywować i dawać siłę”


Tom Swoon
Dorian Tomasiak aka Tom Swoon, to najpopularniejszy polski producent muzyki elektronicznej. Jest on idealnym przykładem na to, że chcieć to móc i niezależnie od otaczających nas warunków i stereotypów, można odnieść sukces w tym co się kocha robić. Kolejne sukcesy, jak występy na festiwalach rozmiarów Tomorrowland czy Ultra Music Festival, tylko potwierdzają rozwój kariery Polaka. Nie sposób pominąć tego co najważniejsze, czyli muzycznych premier, które zdobywają supporty największych gwiazd EDM.

Postanowiłem przeprowadzić z Dorianem wywiad, w którym poruszone zostały między innymi kwestie współpracy z topowymi wytwórniami muzycznymi, eksperymentów muzycznych, wsparcia dla młodych producentów oraz podejścia do plebiscytu DJ Mag. Jedno z pytań dotyczyło również współpracy z innymi artystami, gdzie padły konkretne aliasy. Ciekawy i treściwy wywiad, który nakreśla czym jest kariera i jakie wiążą się z nią wyzwania.

Już w niedzielę będziecie mogli usłyszeć w Essential Radio guest mix Doriana, a tymczasem życzę Wam miłej lektury!

1. Pierwsze pytanie dotyczy Twojego występu na Ultra Music Festival. Jak to się stało, że dostałeś zaproszenie na scenę Revealed Recordings? Jak wspominasz ten występ i ogólnie atmosferę UMF?

Zaproszenie wynikło z faktu, iż w tym samym czasie wydawałem w Revealed numer z Ale Q, Avedon i Jonathanem Mendelsohnem „Open My Eyes”. Nie ukrywam, że ta informacja była dla mnie jak grom z jasnego nieba, w końcu występ na UMF był moim marzeniem od bardzo dawna. Atmosfera była niesamowita – widzieć tylu fanów muzyki elektronicznej biegnących pod scenę tuż po otwarciu bram, spotkać tylu przyjaciół z branży i w końcu zobaczyć polskie flagi podczas seta – coś bezcennego.

2. W przeciągu dotychczasowej kariery wydałeś swoje produkcje m.in. w Ultra, Armadzie, Spinnin’, Protocol, a nawet we wspomnianym wcześniej Revealed. Czy chciałbyś lub zamierzasz związać się na stałe z jednym labelem? Jakie są plusy braku takiego zobowiązania?

Myślę, że prędzej otworzę własny label. Wydawanie w takich labelach jak Spinnin’ czy Ultra jest prestiżem, jednak bywa często, że po drodze pojawiają się różnice zdań i ciężko wtedy jest dopiąć wszystko w zgodzie. Otwierając swój label, chcę przede wszystkim mieć pełną wolność nad decydowaniem o kierunku swojej muzyki oraz ukształtować nową siłę na rynku, nie tylko dając szansę młodym i zdolnym, ale także tworząc alternatywę dla artystów już ustabilizowanych na rynku. Może to nie jest jeszcze plan na jutro, ale gdzieś z tyłu głowy siedzi od dawna i czeka na odpowiedni moment, by się ziścić.

3. Podczas występu na UMF zagrałeś kilka nowych utworów, w tym „Phoenix”. Mam wrażenie, że zaprezentowałeś w nim nieco inne brzmienia niż te, z którymi jesteś kojarzony. Można wyczuć inspiracje motywami Future House. To jest jednorazowy eksperyment czy może szukasz nowych ścieżek?

Nigdy nie kategoryzowałem swojego brzmienia – czy to w produkcjach, czy w setach. Robię i gram to, co mi aktualnie w duszy gra i nie patrzę na etykietę gatunku, jaka jest do tego przyklejana. Pewne jest jednak, że utwory, które planuję niedługo wydać na pewno będą się różnić od moich dotychczasowych poczynań – uznałem, że zbyt długo stałem w miejscu i czas się rozwinąć – tworzę od jakiegoś czasu szeroko pojętą muzykę, nie tylko elektroniczną, co mogliście już usłyszeć chociażby w “Last Soldiers”. Nie chcę być znany tylko jako typ od melodyjnych numerów w 128bpm – oczywiście, takich kawałków też nie zabraknie, ale przygotujcie się na dużo szersze spektrum brzmień z mojej strony!

4. Oglądałem jeden z Twoich filmików, w którym wypowiedziałeś kilka słów otuchy i wsparcia dla młodych polskich producentów. Jak to jest być inspiracją dla tych młodych ludzi? Czy czujesz, że jesteś dla nich przykładem na to, że warto walczyć o swoje marzenia?

Tak, to jest odczuwalne. Dostaję dużo wiadomości, które uświadamiają mi, że tym co robię mogę mieć wpływ na czyjeś życie… To miłe uczucie motywować i dawać siłę, bo sam pamiętam, jak bardzo jej na początku potrzebowałem. Często jednak jestem zasypywany pytaniami, czy ktoś ma iść w swoją pasję dalej czy dać sobie spokój – raczej nie odpowiadam na takie wiadomości, bojąc się, że mogę wyrządzić więcej krzywdy niż pożytku. Nie da się ocenić na odległość, czy ktoś będzie w stanie poświęcić wszystkich znajomych, pieniądze, czas i zdrowie by osiągnąć swoje marzenia – to kwestia indywidualna i polecam w tym wypadku ocenę pozostawić samemu sobie. Ja mogę rzucić uchem na utwór i wesprzeć jeśli mi się spodoba, mimo iż czasu na sprawdzanie wszystkich napływających tracków jest coraz mniej.

5. W ciepłych słowach wypowiedziałeś się na temat decyzji Avicii’ego, który postanowił zrezygnować z koncertowania. A jak to jest z Tobą? Odczuwasz fizyczne i psychiczne zmęczenie związane z występami? Bliżej Ci do introwertyka czy ekstrawertyka?

Powiem szczerze, że im dalej brnie się po szczeblach kariery, tym jest coraz ciężej. Potrafię pracować nad muzyką, montować filmy, nagrywać audycję i setki innych rzeczy przez cały tydzień, spać godzinę, spakować się i wylatywać na weekend, gdzie czekają mnie całe dnie wywiadów, zdjęć, filmów i podróży. Gdybym nie ustalił, że każdy poniedziałek jest dniem wolnym od czegokolwiek, już dawno bym zwariował. 

To jest właśnie kolejny powód dla którego nie nakłaniam każdego do parcia w bycie sławnym, bo młodzi nie zdają sobie sprawy jakie to ciężkie i wbrew pozorom mające mało wspólnego z imprezowaniem. Podczas koncertu wypijam dwie butelki wody, lampkę szampana i puszkę Red Bulla, po koncercie prosto do hotelu, dwie do pięciu godzin snu, lotnisko, samolot, parę godzin w hotelu, szykowanie kolejnego seta, kolacja i kolejna ciężka noc. W międzyczasie setki maili, ogarnianie social media, nagrywanie filmów, robienie zdjęć, praca nad muzyką – to ciężka praca, którą naprawdę trzeba lubić, by móc w tym tempie wytrzymać na dłuższą skalę. 

Myślę, że bliżej mi do ekstrawertyka – uwielbiam kontakt z ludźmi, bywam nadekspresyjny, dużo gestykuluję, ludzie myślą, że coś biorę (śmiech). A ja po prostu mam dużo energii i uwielbiam się nią dzielić, jednocześnie niczego na sobie nie wymuszam. To, jak się zatracam za konsolą, czy to, w jaki sposób tłumaczę swój projekt w FL Studio na Dancefair to wciąż ja i nie ma tam żadnej roli, scenariusza, czy ustalonego „wizerunku”, jak to jest w przypadku wielu, szczególnie amerykańskich artystów.

6. Ostatnio wielu artystów dzieli się swoimi przepisami na sukces. W każdej historii można wyłapać kluczowe momenty. Na przykład Jauz przestał naśladować idoli i zaczął tworzyć to co czuł w sercu, znowu Gareth Emery wyznał, że przestał się porównywać z innymi i zajął się swoim życiem. Czy u Ciebie też był jakiś przełomowy moment, który w dużym stopniu wpłynął na Twój obecny sukces?

Każdy z nas doszedł do czegoś w inny, wyjątkowy sposób – u mnie to był raczej szereg małych sukcesów w krótkich odstępach czasowych, które sukcesywnie podnosiły mnie do góry, takich jak bootleg Till Sunshine i jego milionowe odsłony, zauważenie przez Nervo po remixie „Irresistible”, support Garetha Emery’ego, który zaowocował później oficjalnym remiksem, kontrakt z Ultra Music… i tak mogę wymieniać w nieskończoność. Nie było jednego „przełomu”, a raczej seria konsekwentnych uderzeń na przestrzeni kilku lat. Cieszę się, że zbudowałem swoją pozycję małymi krokami i nie jestem postrzegany jako „one hit wonder”.

7. Jakiś czas temu wystąpiłeś w programie „Dzień Dobry TVN”, gdzie opowiedziałeś o swojej pasji i sukcesach. Czy po emisji programu poczułeś, że stałeś się bardziej rozpoznawalny w Polsce? Czy dotarłeś w ten sposób do nowych fanów?

Po emisji programu dostałem dużo wiadomości, przybyło dużo fanów – co ciekawe, tak właśnie zapoczątkowała się moja współpraca z Sarsą (która tak na marginesie jest niesamowitą osobą) – po zobaczeniu reakcji na social media zrozumiałem, jak wielką moc ma 5 minut na ekranie. Chciałbym, by było więcej takich okazji. Mam do powiedzenia bardzo wiele i mam nadzieję, że trafię kiedyś na kogoś, kto na wizji zada takie pytania, które dadzą mi przekazać głębszą wiadomość do świata.

8. W jednym z wywiadów wspomniałeś, że na pewnym etapie kariery Twój menadżer musiał sprzedać samochód, aby zdobyć środki na rozwój. Czy możesz rozwinąć tę historię i nakreślić jej szerszy kontekst?

W ciągu tych 4 lat wspólnej pracy, kilka razy otarliśmy się o bankructwo. Rynek jest ostro przesycony i czasy, gdy muzyka broniła się sama niestety minęły. Sam algorytm facebooka bez płacenia nie pozwala ci dotrzeć do 10% twoich fanów, a to nie wszystko. No i tych wydatków było sporo – ludzie myśleli, że żyję jak król, a ja się w tym czasie zapożyczałem u rodziców, żeby utrzymać projekt. Niech to będzie kubeł zimnej wody dla wszystkich, którzy idą w muzykę myśląć, że szybko zarobią i przyfejmują beż zadnego wkładu własnego.

9. Patrząc z perspektywy czasu na polski rynek muzyki elektronicznej, jak oceniasz skalę przemian w naszym kraju? Ludzie zaczynają przekonywać się do szeroko pojętego EDM? Tego typu muzyka zdobywa popularność?

Zaczynając, słyszałem tylko, że z taką muzą nigdzie nie zagram, że muszę robić „pompki”. Na szczęście lata uporu przyniosły zmiany i cieszy mnie coraz większa otwartość ludzi w Polsce na EDM i postrzeganie ich reprezentantów jako artystów. Cieszy mnie też narastająca też ilość klubów stawiających na bookowanie świetnych, zagranicznych artystów

10. W ostatnim głosowaniu DJ Mag TOP 100 DJs zająłeś 46 miejsce. Jakie masz podejście do tego typu plebiscytów? Uznajesz to za ranking umiejętności, popularności czy może skutecznej promocji?



Wielu szydzi z tego rankingu, ale mimo wszystko w branży jest on traktowany poważnie i bardzo wpłynął na mój kalendarz koncertowy w tym roku. Dla mnie jako artysty jest to przede wszystkim wyznacznik, jak bardzo oddanych mam fanów na całym świecie – w końcu słuchają oni wielu wykonawców i mimo wszystko postanowili umieścić mnie wyżej. Jednocześnie czuję jednak ogromną presję i obowiązek dowieść, że jestem godny reprezentować Polskę wśród będąc wśród takiej elity, jak Daft Punk, czy Jack U. Mam nadzieję, że w tym roku polscy fani również pozwolą mi znaleźć się równie wysoko, bo tylko to umożliwi mi przenieść mi moją wizję artystyczną na wyższy poziom

11. Wiele osób ciekawi czy w najbliższym czasie planujesz współprace z innymi producentami. Możesz nam zdradzić jakieś informacje na ten temat?

W najbliższym czasie pracuję nad numerami z takimi nazwiskami jak Headhunterz czy Fedde Le Grand, także jest na co czekać!

12. Czy utrzymujesz relacje z innymi polskimi producentami? Czy wśród znanych polskich producentów istnieje jakaś forma wzajemnego wsparcia czy każdy działa na własną rękę?

Tak, bardzo dobrze znam się z ak9, Levito, P.A.F.F.em czy Shimzem, swietnie też gada mi się z Dirty Rushem, Gregorem S, Fafaqiem, Skytechem i wieloma innymi. Nie jestem samolubny i cieszę się z ich sukcesów tak, jak ze swoich – według mnie wzajemne wsparcie na rodzimym podwórku jest bardzo silne i cieszy mnie fakt, że jest nas – odnoszących sukcesy w świecie – coraz więcej!

Tom Swoon: Facebook | Twitter | WWW | Instagram | SoundCloud


Autor: Tomasz Bagiński

Share This Post On