Śledzisz każdy kadr „The Last of Us” i zastanawiasz się, kim są nowe twarze w Jackson i Seattle? W drugim sezonie HBO mocno rozbudowuje obsadę, poszerzając świat znany z gier Naughty Dog. Z tego tekstu dowiesz się, jaką rolę odegrają nowe postacie i co ich obecność może zmienić w historii Joela, Ellie i Abby.
Kim są nowe postacie w 2. sezonie The Last of Us?
Drugi sezon „The Last of Us” rozwija wydarzenia z The Last of Us Part II, ale nie ogranicza się do prostego kopiowania fabuły. Twórcy Craig Mazin i Neil Druckmann otwarcie mówią, że serial ma wydobywać z gry wątki, które wcześniej były jedynie zarysowane. Właśnie tutaj na scenę wchodzą nowe postacie, zarówno te znane z konsoli, jak i zupełnie świeże, stworzone specjalnie dla HBO.
Do obsady dołączają między innymi Joe Pantoliano, Alanna Ubach, Ben Ahlers, Hettienne Park, Robert John Burke i Noah Lamanna. Część z nich wcieli się w bohaterów kojarzonych z gry, takich jak Eugene czy Seth, inni dostaną w pełni nowe role, które mogą zmienić dynamikę relacji w Jackson oraz w Seattle. Takie poszerzenie obsady jest próbą pokazania postapokaliptycznego świata nie tylko przez pryzmat Joela, Ellie i Abby.
Joe Pantoliano jako Eugene
Najwięcej emocji wśród fanów wywołało ogłoszenie, że Joe Pantoliano zagra Eugene’a. W The Last of Us Part II ta postać pojawia się jedynie w tle. Widzimy go na fotografii i poznajemy z kilku notatek, gdy Ellie i Dina trafiają do jego dawnego laboratorium z uprawą zakazanych substancji. Mimo tak skromnej obecności Eugene i tak zapisał się w pamięci fanów jako ktoś, kogo przeszłość aż prosiła się o rozwinięcie.
Craig Mazin w rozmowach z „Variety” przyznał, że serial to idealne miejsce, by dać takim bohaterom pełnowymiarowe historie. Dla Druckmanna Eugene był do tej pory tylko częściowo zarysowaną figurą – ważną dla klimatu Jackson, ale mało obecną. W wersji HBO ma się to zmienić. Skoro Bill i Frank dostali cały odcinek, nie zdziwi nikogo, jeśli Eugene stanie się kolejnym filarem opowieści o tym, jak buduje się normalność w świecie po pandemii grzyba.
Robert John Burke jako Seth
Robert John Burke wcieli się w Setha – barmana z Jackson, którego gracze kojarzą z Part II. W grze jego obecność koncentruje się na jednym, bardzo konkretnym wydarzeniu w barze, które wpływa na relacje Ellie z resztą społeczności. To epizod krótki, ale istotny dla tego, jak Ellie postrzega swoją tożsamość i miejsce w osadzie.
W serialu Seth ma szansę wyjść poza rolę tła. Jackson zostało już w pierwszym sezonie pokazane jako względnie bezpieczna przystań, a barman jest naturalnym punktem, w którym krzyżują się miejskie plotki, konflikty i frustracje. Burke – znany choćby z „BlacKkKlansman” – może wnieść do tej postaci więcej niuansów, co pomoże lepiej zrozumieć napięcia panujące w pozornie sielankowej społeczności.
Noah Lamanna jako Kat
Noah Lamanna zagra Kat, dawną sympatię Ellie. Ten wątek jest szczególnie ciekawy, bo w grze tło emocjonalne Ellie przed relacją z Diną zarysowano raczej oszczędnie. Serial dostaje więc okazję, by mocniej pokazać, jak główna bohaterka dojrzewa emocjonalnie, z kim się wiązała i jak wcześniejsze doświadczenia wpływają na jej zachowanie w Seattle.
Kat może stać się ważnym punktem odniesienia dla widzów, którzy widzą w serialowej Ellie – granej przez Bellę Ramsey – wciąż bardziej dziecko niż dorosłą kobietę z Part II. Relacja z dawną partnerką pokaże wcześniejszy etap jej życia w Jackson, zanim wszystko zdominuje zemsta za Joela i konflikt z Abby. Dla scenarzystów to szansa, by nadać Ellie więcej warstw, których części fanów zabrakło w samej grze.
Jak twórcy chcą rozwinąć znane z gry wątki?
W wywiadach Craig Mazin i Neil Druckmann podkreślają, że serial pozwala im dopracowywać historie, które w grze były jedynie zasugerowane. Druckmann wspomina, że w Part II mnóstwo treści schowano w notatkach i drobnych detalach otoczenia. Serial wyciąga takie „ozdobniki” na pierwszy plan, zamieniając je w pełne wątki z dialogami, konfliktami i emocjami.
Mazin zwraca uwagę, że gra musiała koncentrować się na interaktywności i tempie rozgrywki. W serialu tempo wyznaczają relacje bohaterów. Dlatego twórcy nie boją się dopisywać przeszłości pobocznym postaciom, tak jak zrobili to z Billem i Frankiem w pierwszym sezonie. Teraz podobne podejście ma dotknąć Eugene’a czy Setha, a także nowe, zupełnie oryginalne postacie grane przez Alannę Ubach, Bena Ahlersa i Hettienne Park.
Rozbudowanie tła Jackson
Jackson w drugim sezonie nabiera jeszcze większego znaczenia. To nie tylko przystanek między kolejnymi tragediami, ale dom, który Joel i Ellie próbowali zbudować po koszmarach z pierwszej części. Serial w sposób naturalny wykorzysta obecność takich bohaterów jak Seth i Eugene, żeby pokazać codzienność tej społeczności – jej konflikty, niepisane zasady i to, jak reaguje na nagłe wstrząsy.
W grze śmierć Joela była ciosem, który zatrząsł całym miastem. W serialu ten efekt osłabiło pokazanie wielkiej masakry z udziałem zarażonych, przez co jedna tragedia rozmyła się w wielu. Mocniejsze wprowadzenie miejscowych bohaterów może tę lukę trochę wypełnić. Jeśli widz pozna przy barze Setha, będzie śledził losy Eugene’a czy Kat, łatwiej zobaczy, jak dramatyczne wydarzenia rozrywają na strzępy struktury, które wydawały się stabilne.
Dopowiedzenie historii z notatek
W Part II wiele intensywnych, często poruszających mini-historii ukryto w notatkach i dziennikach. Mazin wprost mówi, że właśnie tam zobaczył materiał na nowe wątki serialowe. Eugene jest modelowym przykładem: w grze wiemy o nim sporo, ale wszystko składamy w głowie z porozrzucanych tropów. HBO może pokazać to, co do tej pory jedynie sobie dopowiadaliśmy.
Takie dopowiedzenia mają też swoją cenę. Fani zwracają uwagę, że twórcy niekiedy gubią subtelność, zastępując ją długimi dialogami. Serialowy drugi sezon bywa krytykowany za to, że postacie gadają, gadają i gadają, podczas gdy gra opierała się na ciszy, spojrzeniach, drobnych gestach. Nowe postacie dostaną sceny, które muszą to ryzyko zrównoważyć – inaczej rozbudowane tło stanie się tylko pretekstem do kolejnych monologów.
Scenarzyści „The Last of Us” mówią wprost, że forma serialu daje im szansę, by rozwijać wątki, które w grze funkcjonowały wyłącznie jako notatki, zdjęcia czy krótkie wzmianki w dialogach.
Jak nowe twarze wpłyną na Ellie i Abby?
W centrum Part II zawsze stoi konfrontacja Ellie i Abby. Serial wprowadza jednak więcej postaci krążących wokół obu bohaterek. Widz ma zobaczyć nie tylko ich decyzje, ale też to, jak otoczenie je wzmacnia, tłumi albo wypacza. Właśnie tutaj istotną rolę mogą odegrać nowe postacie w Jackson oraz wśród Wilków i Serafitów w Seattle.
Dyskusje widzów po premierze kolejnych odcinków drugiego sezonu często koncentrują się na tym, że Bella Ramsey gra Ellie bardziej jak zagubione dziecko niż dorosłą dziewczynę rozdartą między poczuciem winy a żądzą zemsty. Poszerzona galeria bohaterów może pokazać inne oblicza Ellie, których nie da się wydobyć wyłącznie w relacji z Joelem lub Abby.
Relacje Ellie w Jackson
Jednym z ważnych elementów drugiego sezonu jest życie Ellie w Jackson przed przybyciem Abby. Relacje z Diną, Kat, Joelem czy Tommym mają pokazać całe spektrum emocji – od pierwszych zakochań po gniew i żal związany z kłamstwem z finału pierwszej części. W grze te stany często „czujemy” między liniami dialogu. Serial, co widać już po pierwszych sezonach, raczej je dopowiada.
Kat jako dawna sympatia Ellie może otworzyć zupełnie nowy rozdział tej historii. To szansa, by lepiej zrozumieć, dlaczego Ellie reaguje tak gwałtownie, gdy jej świat znowu się rozpada. Widz zobaczy, jak krok po kroku traci coś, co przypomina normalne życie: wieczory w barze u Setha, żarty z Eugene’em, relacje z rówieśnikami. Gdy wreszcie nadchodzi scena z kijem golfowym, strata nie będzie abstrakcyjnym motywem zemsty. Stanie się nagłym końcem świata, w którym każda z tych twarzy miała swoje miejsce.
Otoczenie Abby w Seattle
Druga oś historii to Seattle, gdzie obserwujemy konflikt Wilków i Serafitów. W grze te frakcje są wyraziste, ale wiele ich członków przewija się jedynie na chwilę. Serial, zatrudniając nowych aktorów jak Alanna Ubach, Ben Ahlers czy Hettienne Park, może bardziej indywidualizować ludzi, którzy wcześniej byli tylko częścią anonimowej armii.
Dla Abby takie otoczenie jest nie mniej istotne niż jej własna trauma. To właśnie ludzie wokół niej – dowódcy, przyjaciele, przypadkowi żołnierze – wzmacniają lub podważają jej wiarę w sens zemsty. Jeśli HBO dobrze wykorzysta nowe role, widz łatwiej dostrzeże, że Abby jest nie tylko katem Joela, ale też produktem brutalnego, choć zorganizowanego świata Wilków, który próbuje narzucić swoje zasady upadłej cywilizacji.
Jak nowe postacie wpisują się w produkcję HBO?
Drugi sezon „The Last of Us” liczy siedem odcinków. Pierwszy zaplanowano na 13 kwietnia, finał na 25 maja 2025 roku. W tym stosunkowo krótkim sezonie trzeba zmieścić zarówno kulminację historii Joela, jak i rozbudowane wątki Jackson i Seattle. Nowe postacie nie są więc tylko dodatkiem – pomagają wypełnić przestrzenie między głośnymi scenami, nadać rytm opowieści i zagęścić emocje.
Produkcja HBO może pochwalić się obsadą, której zazdrości pół branży. Obok Pedro Pascala i Belli Ramsey zobaczymy Gabriela Lunę, Rutinę Wesley, Younga Mazino, Isabelę Merced i Danny’ego Ramireza. Dołączenie takich nazwisk jak Joe Pantoliano czy Robert John Burke to sygnał, że twórcy chcą, by każda, nawet z pozoru poboczna rola, miała mocny aktorski fundament.
Serial a gra – inne środki, inne postacie?
Między grą a serialem rośnie przepaść w sposobie opowiadania historii. W Part II wiele scen opiera się na obrazie i dźwięku – często także na ciszy. W serialu twórcy dużo częściej stawiają na dialogi i wyjaśnianie motywacji wprost. Dla części widzów to wartość, bo łatwiej śledzić skomplikowane relacje. Dla innych to problem, bo znika miejsce na własną interpretację.
Nowe postacie są w samym środku tego sporu. Z jednej strony pozwalają naturalnie poszerzać świat bez ciągłego skupiania kamery na Ellie i Abby. Z drugiej istnieje ryzyko, że staną się tylko pretekstem do „przegadania” scen, które w grze działały dzięki powściągliwości. To trudna równowaga i widać, że drugi sezon nie zawsze ją utrzymuje, co w recenzjach często łączy się z oceną gry Belli Ramsey czy sposobu przedstawienia sceny śmierci Joela.
Nowe twarze a jakość produkcyjna
Od strony produkcyjnej drugi sezon „The Last of Us” trzyma wysoki poziom, do jakiego przyzwyczaiło HBO. Scenografia wiernie odtwarza lokacje z gier Naughty Dog, a weterani serii wielokrotnie rozpoznają ulice Seattle czy wnętrza budynków w Jackson. Pojawiają się głosy, że CGI bywa nadużywane, ale ogólny obraz nadal robi wrażenie.
Nowi aktorzy trafiają więc do świata, który jest bardzo konkretnie zdefiniowany wizualnie i tonacyjnie. Ich zadaniem jest dopisanie emocji do dobrze już znanej scenerii. To szczególnie widoczne przy takich rolach jak Eugene czy Kat, gdzie widz dostaje wreszcie twarz i głos do historii, które do tej pory mieściły się w kilku linijkach tekstu znalezionych gdzieś na półce.
Żeby łatwiej zorientować się w tym, kto jest kim, warto zestawić nowych aktorów i ich role w krótkiej tabeli:
| Aktor | Postać | Status względem gry |
| Joe Pantoliano | Eugene | Postać wspomniana w Part II, silnie rozwinięta w serialu |
| Robert John Burke | Seth | Barman z Jackson znany z gry, z większą rolą ekranową |
| Noah Lamanna | Kat | Dawna sympatia Ellie, obecna w uniwersum w nowej formie |
Co jeszcze warto wiedzieć o nowych bohaterach?
Lista nowych postaci nie kończy się na trójce silnie związanej z Part II. Alanna Ubach, Ben Ahlers i Hettienne Park wcielą się w bohaterów, o których wiadomo na razie niewiele poza imionami. To daje twórcom dużą swobodę – mogą wpisać ich w struktury Wilków, Serafitów albo w inne społeczności, które dopiero zobaczymy na ekranie.
Dla widzów, którzy nie grali w gry, nowe twarze będą po prostu częścią obsady. Dla fanów Naughty Dog to coś więcej – test, czy Mazin i Druckmann potrafią rozwijać uniwersum, nie rozmywając głównych tematów, takich jak kara, zemsta, poczucie winy czy próba zbudowania normalności na gruzach cywilizacji.
Warto też spojrzeć na nowych bohaterów z perspektywy tego, jak zmieniają odbiór samego serialu:
- dają szerszy obraz życia w Jackson i w Seattle,
-
Serialowe „The Last of Us” pozostaje bardzo dobrym tytułem HBO, nagradzanym Emmy i docenianym przez Gildię Aktorów, Reżyserów i Scenarzystów. Dla osób, które nie miały kontrolera w rękach, nowi bohaterowie będą naturalnym elementem opowieści o świecie po pandemii zmutowanego grzyba. Dla fanów gier staną się sprawdzianem, jak daleko można odejść od pierwowzoru, nie tracąc jego emocjonalnej siły.