Ultra Music Festival 2016 – TOP 10 najlepszych setów!

umf-2016-top-10-news

Postanowiłem przygotować zestawienie dziesięciu najlepszych setów Ultra Music Festival 2016. W tym miejscu chcę zaznaczyć, że to jest moje osobiste TOP 10. W żadnym wypadku nie uważam się za wyrocznię, która powie Wam czego słuchać. Muzyka to forma sztuki, więc każdy odbiera ją inaczej i na tym polega jej fenomen. Szanuję Wasze zdanie i zapraszam do dyskusji na temat Waszych faworytów pod postem odnośnie tego tematu na Facebooku.

Wybierając sety kierowałem się najprostszym możliwym wskaźnikiem – emocjami. Jeśli czułem, że set wzbudził we mnie większe niż normalnie odczucia, to znalazł się na tej liście. W zasadzie zahaczyłem o wszystkie sceny, co w pewien sposób mnie cieszy, że jestem tak otwarty na muzykę. Nie robię tutaj sobie autoreklamy, tylko po prostu wiem, że jeszcze 3 lata temu nie miałem takiego podejścia.

Swoje TOP 10 postanowili przygotować również Krzysiek i Patryk. Uznałem, że najlepiej połączyć nasze wpisy i w ten sposób ukazać jeszcze większe spektrum opinii. Post ten podzielony jest na trzy części. Pierwsza z nich zawiera zestawienie mojego autorstwa, a druga część zestawienie autorstwa Krzyśka i trzecia autorstwa Patryka. Zaczynamy!

Ultra Music Festival 2016: Wszystkie sety | Dzień 1 | Dzień 2 | Dzień 3

Zestawienie TOP 10 UMF 2016 – Tomek

1. Galantis | Download

Jak wybrać najlepszy set spośród tylu wspaniałych występów? Długo się zastanawiałem, ale doszedłem do wniosku, że Galantis przeszli samych siebie. Ten set to po prostu majstersztyk i to pod względem techniki, jak i doboru utworów. Niesamowicie doceniam fakt, że jako pierwsi przynieśli na Main Stage jakieś instrumenty. Zaprezentowali swoje największe hity i tam, gdzie faktycznie było trzeba, to wykonali mash-up, ale nie przesadzali i nie ma się wrażenia, że przekombinowali. Już na starcie dali oryginalną wersję “Gold Dust”, utworu, który jest idealny i nie wymaga poprawek. Ten występ to spójna i przemyślana całość, a jedyne co nam pozostaje po przesłuchaniu to uśmiech… lub opad szczęki. Ok, ale dlaczego wybrałem akurat ten set? Dlatego, że to jest to czym w istocie powinien być występ na głównej scenie, czyli pasją, zaangażowaniem, kreatywnością i miłością do muzyki.

2. Tchami | Download

Set ten przesłuchałem już po zakończeniu UMF, kiedy uszy trochę odpoczęły, ale również nieco ochłonąłem po imprezie. Jednak to nie miało wpływu na to, że ponownie przeniosłem się do Miami, a przed oczami miałem gościa z koloratką u szyi, który stoi za deckami. Nie będę ukrywał, że jestem olbrzymim fanem twórczości Tchamiego. Trafia do mnie przesłanie, o którym często mówi w wywiadach, że chce przekazywać poprzez muzykę coś więcej niż tylko zabawę. Nie wiem jak Wy, ale ja to po prostu czuję. Potężny, bass house’owy mix, który wciąga od pierwszego uderzenia. Widziałem zdjęcia ze sceny i byłem w szoku ile osób zrezygnowało z zakończenia na Main Stage, tylko po to, żeby zobaczyć “księdza” w akcji. Nie dziwię im się, bo postąpiłbym tak samo. W momencie, gdy usłyszałem “After Life” byłem pewny, że to jest murowane TOP 3 w moim zestawieniu. To co jest najlepsze w tym secie, to że mimo nastawienia na mocny i mięsisty bas, nie jest on ciężki i nie męczy. Dla mnie to jest brakujący puzzel z audycji na Twitchu, gdzie brakowało mi tego typu brzmień. Coś więcej, coś innego, coś mocnego. Amen.

“Thank you Miami! My name is Tchami and God bless you all!” – Tchami

3. Zedd | Download

Pierwszy raz widziałem (i prawdopodobnie słyszałem) set Zedda. Przyznam szczerze, że miałem go troszkę za takiego popowego DJ-a w stylu Avicii’ego, który wychodzi na scenę i katuje do upadłego swoje radiowe hity. Jak ja się cieszę, że się myliłem! Jasne, że zagrał m.in. “Beautiful Now” i “Stay The Night”, ale było to tak wplecione w całość występu, że w żaden sposób mnie nie raziło, a nawet sam zacząłem nucić pod nosem tekst piosenki. Udzielił mi się również entuzjazm publiczności, która wspaniale się bawiła. Nie mogę nie wspomnieć o GENIALNYCH animacjach, które po prostu wzniosły scenę na zupełnie inny poziom i wykorzystały w 100% jej potencjał. Przez chwilę przypomniał mi się set Skrillexa z zeszłego roku, a to za sprawą remixu Zedda do “Breakin’ A Sweat”. Ten set ma swój niepowtarzalny klimat, który nie sposób podrobić. Ważne, aby go nie tylko usłyszeć, ale zobaczyć nagranie z Twitcha. Jeśli macie się postarać o jakieś wideo, to to jest set, który naprawdę warto ujrzeć. Przytoczę tutaj to co napisałem w podsumowaniu trzeciego dnia, Zedd miał w oczach pewność siebie, radość i satysfakcję z tego co robi. Totalnie odmieniłem swój pogląd na temat tego producenta.

4. Tycho | Download

WTF? A kto to jest? To osoba? Zespół? On/oni w ogóle grali? Tak, ja też nie miałem pojęcia kim jest Tycho, a zapowiedź transmisji jego występu z Live Stage interesowała mnie tyle co zeszłoroczny śnieg. Na szczęście festiwal to miejsce, gdzie możemy doświadczyć i posłuchać nowej muzyki i dla mnie objawieniem jest właśnie Tycho. To było tak niesamowite przeżycie, że do tej pory jak pomyślę o tym secie, to jakoś tak lepiej się czuję i uspokajam. Wiem, że dla wielu osób elektroniczna muzyka kojarzy się ze skakaniem, okrzykami i ogólnie olbrzymim poziomem euforii, ale jest też jej spokojniejsza odmiana, która ma nas przenieść do innego świata. Świata relaksu, spokoju i marzeń. Tak się poczułem słuchając występu Tycho. Wieczorami odpalam album “Awake”, który idealnie nadaje się do twórczej pracy. Nie zamula, tylko pozwala na kreatywny przepływ myśli. Dla mnie jest to odkrycie tej edycji festiwalu i jestem wdzięczny UMF TV za to, że postanowili ukazać jego występ.

5. Deadmau5 | Download

Jak mógłbym zapomnieć o naszym ukochanym Joelu Zimmermanie, który to jest gwiazdą tak wielu newsów na stronie. Nie masz o czym pisać? Zajrzyj na profil Deadmau5-a na Twitterze i ZAWSZE coś znajdziesz. W zasadzie Mysza wystąpił dwa razy. Pierwszy jako zastępstwo za The Prodigy, a drugi zgodnie z harmonogramem na scenie A State of Trance. Postanowiłem, że opiszę te występy jako jeden, bo w istocie rzeczy są one do siebie bardzo podobne (no… z małymi wyjątkami). Joel jak mało kto potrafi zbudować klimat występu. Nie śpieszy się, nie szarpie tempa, nie robi szybkich przejść, ani nie zagaduje co chwila ludzi na temat tego “jak się bawią”. Jedni go uwielbiają, a inni nienawidzą, jednak nie można mu odmówić talentu i wspaniałej muzyki. Może to jest nieco kontrowersyjne co napiszę, ale jeśli ktoś nie czuje intro do “Strobe”, to ja się zastanawiam czy taka osoba jest w ogóle jest człowiekiem. Na scenie ASOT nie obeszło się bez delikatnego trollingu Armina oraz Heavy Metalu na koniec seta. Jak na Deadmau5-a to i tak “mały wymiar kary”. Poezja dla uszu i ambrozja dla duszy.

6. Gryffin | Download

Według mnie Gryffin jest przyszłą topową gwiazdą elektronicznej muzyki. Skąd takie przypuszczenia? Rozważałem to słuchając jego muzyki, ale gdy zobaczyłem występ… delikatnie mówiąc, tylko się upewniłem. Ten chłopak jest po prostu genialny. Grając swoje kawałki zamykał oczy i widać, było olbrzymie zaangażowanie w występ. To nie była machinalna gra na gitarze, klawiszach, mikserze i samplerze, tylko forma sztuki ubrana w ludzkie ruchy. Tak, dobrze przeczytaliście, że korzystał z aż tylu instrumentów, w końcu to Live Stage. Najbardziej ucieszyło mnie, jak ktoś na czacie na Essential napisał, że “nie słucha na co dzień takiej muzyki, ale widać, że ten człowiek robi to co kocha”. Czy potrzeba jakiejś lepszej rekomendacji? Czekałem na “Heading Home”, czyli najnowszy singiel Gryffina i na szczęście doczekałem się. Ciarki, emocje, radość, to główne emocje jakie mi towarzyszyły podczas jego występu. Błagam nie porównujcie go do Kygo, bo to nie ten styl muzyczny i zupełnie nie ta skala potencjału. Gryffin jest po prostu genialny.

7. Kaskade | Download

Set numer jeden pierwszego dnia festiwalu. Nie śledziłem kariery Kaskade i trochę tego żałuję, ale też poniekąd się cieszę, bo mogłem odebrać ten set jako coś totalnie nowego. Zagrał w nim sporo kawałków ze swojego ostatniego albumu “Automatic”, którego ani razu nie słuchałem. Prawda jest taka, że do tej pory nie mogę (a może nie chcę?) się uwolnić od piosenki “Us”, która cały czas gra mi w głowie, w tym miejscu pomiędzy uszami. Wspaniały set, który na długo zapada w pamięć swoim klimatem i taką charakterystyczną nutką wrażliwości. Nie zrozumcie mnie źle, że ten set był spokojny czy w jakiś sposób zamulał, po prostu był czymś więcej niż standardowym setem na Main Stage. Widząc ten występ na żywo byłem pod wrażeniem animacji sceny, Kaskade był pierwszym artystą, który ukazał jej potencjał. Technicznie nie mam się do czego przyczepić. Czasem zastanawiałem się, gdzie zrobił przejście, bo kawałki były idealnie dobrane. Nic tylko pogratulować i katować do upadłego replay.

8. Eric Prydz | Download

Jak mógłbym zapomnieć o Prydzu? Transmisja z jego występu była przerwana relacją z Main Stage, gdzie występował David – Gdzie Ja Jestem – Guetta. Wtedy też przełączyłem się na ASOT Radio. Występ Erica, to set z którego mam najmniej notatek. Złapałem taką totalną zawiechę, że tylko patrzyłem się w TV i rozkoszowałem muzyką. Nie pisałem na czacie (przepraszam!), nie rozpraszałem jedzeniem ani piciem. Tylko muzyka i transmisja. W oko wpadły mi animacje, które potęgowały uczucie transu i pomagały jeszcze intensywniej poczuć emocje. Prydz to po prostu geniusz i tym bardziej cieszę się, że nawiązał kontakt z Deadmau5-em. Idealnie do siebie pasują jeśli chodzi o podejście do muzyki i to co reprezentuje ich twórczość. “Must listen” dla fanów ambitniejszych brzmień.

9. Vicetone | Download

Czy można zrobić oldskulowy set utrzymany w rytmach Progressive House? Tak! Najlepszym przykładem jest duet Vicetone, który fantastycznie połączył swoją twórczość z takimi hitami, jak “Is This Love” Boba Marley’a czy “Hot Stuff” Donny Summer. Byłem w szoku, bo momentalnie poczułem tak imprezowy i jednocześnie luźny nastrój, że zacząłem śpiewać razem z transmisją. Tak jak zwykle najlepiej bawi się publiczność pod samą sceną, tak u Vicetone bawili się wszyscy w zasięgu wzroku. Myślę, że to najlepiej oddaje klimat, jaki zbudowali na Worldwide Stage. Jeśli dodać do tego, że sami tryskali energią i zaangażowaniem, to otrzymujemy set, który musiał znaleźć się w moim TOP 10. Szczególnie dziękuję im za to, że zagrali oryginalny drop z “Barricade” Axwella. Zależało mi, aby to usłyszeć podczas transmisji i udało się! Występ godny polecenia.

10. Tiesto | Download

Na koniec zostawiłem sobie dziadka Tiesto. Może zabrzmiało to frywolnie, ale jest to weteran sceny EDM. Nie wnikam czy sam robi utwory, czy je kupuje, czy tylko edytuje. Wspiera młode talenty swoją marką i za to ma u mnie dozgonny szacunek. Tak jak to zwykle bywa podczas jego występów, ruch na scenie były podobny do tego na dworcu PKP. Co chwila ktoś wchodził, schodził, śpiewał, robił sweet focie. Generalnie miałem wrażenie, że TJS jest uosobieniem postawy “I don’t give a fuck”. Jak wyszło mu przejście pomiędzy utworami to dobrze, a jak nie… to trudno! Kto by się przejmował. To co uratowało jego występ i sprawiło, że znalazł się w TOP 10, to kapitalny i różnorodny dobór kawałków. Nie katował Bigroomami, nie poszedł na łatwiznę, tylko zaprezentował bogactwo EDM. W trackliście znalazły się również darmówki oraz sporo ID. Zaprosił m.in. Heldensa i Mike’a Williamsa. Dobrze się bawiłem przy tym secie, mimo że momentami słyszałem “konie po betonie.

Zestawienie TOP 10 UMF 2016 – Krzysiek

Moim zdaniem tegoroczna edycja Ultra Music Festival była wyjątkowa. Dlaczego? Między innymi dlatego, że swój długo wyczekiwany koncert zagrało Pendulum, a i pojawił się również nasz dobry znajomy Deadmau5, który zagrał aż dwa razy! Sety, na które czekałem najbardziej (Hardwell, Martin Garrix) mnie rozczarowały. Nie usłyszałem w nich nic ciekawego oprócz kilku nowych utworów, i sądzę, że oba sety nie zasługiwały na zamknięcie piątku i soboty na UMF. Za to sety, na które czekałem, ale nie aż tak zrobiły na mnie spore wrażenie. Oto moje krótkie podsumowanie 10 setów, które najbardziej mi się podobały. Nie segregowałem ich od tego, który najbardziej mi się podobał do tego, który podobał mi się już mniej. Kolejność jest według dni, w których występowali poszczególni artyści.

1. Kygo

Nie jestem fanem gatunku Tropical House, ale set od Kygo naprawdę przypadł mi do gustu. Główna scena została zbombardowana przez bigroomowe utwory a mała odskocznia w postaci lekkich i tropikalnych utworów była naprawdę potrzebna. Zadziwił mnie fakt, iż Kygo nie zagrał na scenie Live Stage, a na Mainstage’u. Mogliśmy posłuchać nowego utworu norwega czy chociażby bardzo popularnego “Show Me Love” od Sama Feldta, którego remix wykonał EDX.

2. DJ Snake

Od zawsze lubiłem ostre i mocne numery, a te, w najlepszym wydaniu zaserwował nam francuski producent. Trzeba przyznać, że był to jeden z najmocniejszych setów a bass, który dobiegał z głośników, pozamiatał. Jest to mój faworyt, jeżeli chodzi o piątkowy wieczór.

3. Kaskade

Set od Kaskade nie był tym, na co najbardziej czekałem w pierwszy dzień Ultra Music Festival. Po przesłuchaniu całego seta nieźle się ździwiłem. Był on niezwykle energiczny, mogliśmy w nim usłyszeć nie tylko numery Kaskade’a, ale również całą masę festiwalowych brzmień, które królowały podczas trwania UMF. Jednym z utworów, który niezwykle zapadł mi w pamięć (podobnie jak naszemu adminowi Tomkowi) był utwór “Us” nagrany wspólnie z CID-em.

4. Julian Jordan

Muszę przyznać, że był to jeden z setów, na którego najbardziej czekałem. Kiedy dowiedziałem się, że Julian rozpocznie UMF swoim setem na Mainstage, byłem pozytywnie zaskoczony. Kolega Martina Garrixa dał sobie radę grając wiele ciekawych, imprezowych utworów a tym samym nie zagrał ogromnej ilości Bigroomów, tak jak niektórzy. Na sam koniec mieliśmy przyjemność usłyszeć chyba mój ulubiony, i jeden z tych lepszych utworów młodego holendra pod tytułem “Blindend By The Light”.

5. Vicetone

Sobota była dniem, w którym transmitowana była cała masa DJ-ów grających Bigroom. Sczerze miałem już go trochę dość mimo, że czasami lubię posłuchać tego gatunku. Zbawieniem, na które czekałem był set od Vicetone, gdzie holendrzy zagrali wiele progresywnych kawałków. Była to spora odskocznia od festiwalowego Bigroomu. Co ciekawe mogliśmy również usłyszeć utwór, na który czekało sporo osób a mianowicie “Barricade” od Axwella. Z tym setem, kojarzą mi się bardzo zabawne wypowiedzi z czatu na Essential Music, kiedy to jeden z członków Vicetone zaczął wymieniać nazwy państw, których było widać flagi. Wymienił również Polskę, na czacie zaczeły się pojawiać komentarze w stylu “Powiedział “Poland” czyli pewnie będą grali na Sunrise” 😀

6. Don Diablo

Mimo, że na Mainstage grało wielu gigantów, nie wyróżniali się oni niczym specjalnym w przeciwieństwie do sceny Worldwide, gdzie zagrała masa świetnych producentów, specjalizujących się w różnych gatunkach muzycznych. Jednym z takich tuzów był Don Diablo, którego seta nie mogłem się doczekać. Don jak zwykle zagrał wiele utworów z gatunku Future House co mnie nie zdziwiło. Zdziwił mnie za to kontakt z publicznością, który był naprawdę pozytwny. Było widać radość płynącą z grania seta, dla całej rzeszy osób, które świetnie się bawiły.

7. Tiesto

Czekałem na set Tiesto głównie z dwóch powodów. 1. Nowe utwory z wytwórni Musical Freedom. 2. Specjalni goście na scenie. Oglądając set sczerze powiedziawszy trochę się rozczarowałem. Miałem pewność, że Tijs zaprosił mniej, a przynajmniej mniej efektowne gwiazdy na scenę niż w tamtym roku. Holender zagrał również wiele swoich wcześniejszych hitów jak np. “Red Lights” czy “Wasted”. Spoglądając na tracklistę przy okazji porównując ją z tą, z poprzedniego roku i przesłuchując seta po raz drugi uświadomiłem sobie, że set był naprawdę przyzwoity. Nowe collaby z Mike’iem Williamsem czy DallasK naprawdę zapadły mi w pamięć. Jedyne do czego mogę się przyczepić to przejścia. Wyglądały tak trochę “amatorsko”, a na takim festiwalu jak UMF, powinno to być niedopuszczalne.

8. Afrojack

Podczas seta Afrojacka dostałem to, czego się spodziewałem. Festiwalowe brzmienia, między którymi mogliśmy usłyszeć nowe produkcje z wytwórni Nicka – Wall Recording. Afrojack zagrał również nowy collab z Laidback Luke’iem, który jest całkiem niezły.

9. Galantis

Nie był to set, od którego oczekiwałem za wiele, ale gdy go usłyszałem, od razu wiedziałem, że będzie jednym z moich ulubionych. Wiele świetnych Mash-Upów, zazwyczaj z Bigroomami, ale i tak wyglądało to smakowicie. Było widać emocje płynące z seta a to się ceni. Galantis zagrali również nowy utwór pod tytułem “No Money”, który ukaże się już 1 kwietnia!

10. Gryffin

Na koniec, moim zdaniem duże odkrycie muzyki elektronicznej. Nie spodziewałem się, że ten set będzie należał do moich ulubionych ale jednak. Gryffin zagrał swojego seta na wielu istrumentach. Grał jak w transie, a przy jego charakterystycznych dźwiękach można było się nieźle wychillować.

Zestawienie TOP 10 UMF 2016 – Patryk

Nie napiszę, że tegoroczna edycja była wyjątkowa, bo bym się powtarzał. Sądzę po prostu, że ci, którzy stracili weekend na ślęczenie przed komputerem i słuchanie transmisji z Ultra, nie mają czego żałować – ten czas został dobrze spędzony. Setów dobrych, lub przynajmniej poprawnych, nie zabrakło. Poziom był bardzo wysoki, i sądzę, że za rok utrzymanie go na tym poziomie będzie pewnym sukcesem.  Ja jednak wybrałem z kilkudziesięciu nagrań tylko dziesięć. Postanowiłem zrobić sobie odliczankę, czyli na końcu mojej części poznacie najlepszy moim zdaniem występ ubiegłego weekendu.

10. Carnage
Zaskoczeni? Ja też. Ten dosyć tłuściutki gość, mający gdzieś perfekcję w produkcji muzyki, zrobił to, co zapowiadał. Dokonał rozpierdolu. Ludzie dostali to, co chcieli. I chyba za bycie konkretnym Carnage otrzymuje 10. miejsce. Albo nie. W sumie jego set był naprawdę dobry, jako mózgotrzep. I jeśli ktoś szuka czegoś, przy czym można podenerwować sąsiadów – proszę bardzo! Wrażenie spotęgują problemy techniczne na streamie, dzięki którym bas jest bardziej “hardstyle’owy”, co w tym wypadku jest swego rodzaju zaletą.

9. Julian Jordan
Jak najbardziej poprawny set. Pojawiły się między innymi jego przeboje, na czele z “Blinded By The Light”, które ubóstwiam od pierwszego odsłuchu. Ogólnie rzecz biorąc dobry set na rozgrzewkę. Szkoda, że taki krótki…

8. Don Diablo
Tutaj nie było zaskoczenia. Na scenie Worldwide usłyszeliśmy to, czego można było się po Holendrze spodziewać, czyli Future House z domieszką Bass House’u. I może za jakiś czas wszyscy będą się domagać zmiany stylu, to taka postać rzeczy, jaka ma miejsce teraz, mi się podoba. Ważne jednak jest, aby nie stać w miejscu. Don o tym wie, co możemy wnioskować po jego najnowszym singlu, który na dniach wychodzi w wytwórni Hexagon, a który także usłyszeliśmy w secie. Oby tak dalej.

7. DVBBS
Spora część z Was może być zaskoczona tym, że ci panowie figurują w moim zestawieniu. Stream na Twitchu nie był dla tego duetu łaskawy, bowiem ukazał tą ostrzejszą część seta, złożoną z bigroomów i trapów. Zaimponowało mi zagranie kilku numerów wykonawców kojarzonych z holenderską sceną trapu, którą sobie bardzo cenię. Nie mówię, że to źle, że takie kawałki miały miejsce na scenie głównej – wręcz przeciwnie – set mi się podobał. Przesłuchałem jednak cały miks i spokojniejsze, progresywne, a momentami eksperymentalne (mam tu na myśli ich singiel z wytwórni, noszącej swojską nazwę Kanary) brzmienia miały jak najbardziej miejsce, i to się chwali.

6. Eric Prydz
Profesor progressive’u jak zwykle pokazał swoją klasę. W miksie pojawiło się wiele brzmień przypisywanych muzyce techno. Ostatnio przybliżyłem się do tego konkretnie gatunku, dzięki czemu set zrobił na mnie takie wrażenie. Zakończenie występu trackiem “Opus” było najlepszym, i jedynym możliwym zakończeniem. Oczywiście zarówno set Erica, jak i deadmau5’a (o nim za chwilę) sprawiły, że scena A State Of Trance była najmniej trance’owa od dawna, niemniej nie mam o to żalu. Panowie zagrali bardzo dobrą muzykę. Mam nadzieję, że zobaczymy ich za rok w Miami.

5. Gryffin
Dane mi było posłuchać tylko kilkunastu minut jego występu na Live Stage, niemniej ten człowiek mnie urzekł swoimi melodiami, swoim multiinstrumentalizmem i swoją pasją. To było widać doskonale. Cieszę się, że miałem możliwość przekonania się do tego chłopaka – wam również to polecam, choć ostrzegam ewentualnych malkontentów – ten fragment służy w głownej mierze do wychillowania.

4. DJ Snake
To, co on zrobił z główną sceną, jest nie do opisania. Naprawdę potężna dawka basu, którą warto sobie zaaplikować, na czele z przebojowym na tegorocznym Ultra “Propaganda”. Można powiedzieć, że to po prostu jego styl i w secie nie zostaliśmy zaskoczeni czymś odkrywczym. To jest racja, niemniej, jeśli coś jest dobre, to czy warto to zmieniać?

3. Aly & Fila
Nie mogło zabraknąć muzyki trance w moim zestawieniu. Nie przesadzę, jeśli powiem, że był to chyba jedyny w 100% trance’owy set weekendu. Nie spodziewałem się od nich klimatów techowych, czy momentami psy trance’owych, które usłyszałem na początku. Jednakże im bliżej końca, tym więcej upliftu, czyli tego, na czym Egipcjanie znają się jak mało kto. Szkoda, że w czasach teraźniejszych takiej muzyki na Ultra po prostu brakuje.

2. deadmau5
Nie potrafię jednoznacznie wybrać któregoś z jego dwóch setów, króre zagrał podczas ubiegłego weekendu w Miami, jako ten lepszy. Obydwa mają swój urok, obydwa są wręcz kapitalne. Jeśli jednak szukacie trollingu – odpalcie set z niedzieli. W kontekście muzyki mam tylko jedną radę – przesłuchajcie OBYDWA sety.

1. Pendulum / Knife Party
Tutaj chyba nie moglo być zaskoczenia. Istna mieszanka wszystkiego, co było obecne przez cały weekend na wszystkich 8 scenach – zarówno pod względem muzyki, jak i w kontekście wykonania. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Jedyna rzecz, do której mógłbym się przyczepić, to gitarowa solówka na dropie numeru “Bonfire”, która moim zdaniem była zbyt przekombinowana. Oprócz tego – majstersztyk. Naprawdę warto, abyście posłuchali.

O autorze

Avatar autora
Tomasz Bagiński administrator

Miłośnik muzyki elektronicznej, który dzieli się swoją pasją z innymi ludźmi. Pomysłodawca, założyciel oraz właściciel marki Essential Music.